Od pewnego czasu uwielbiam stosować maseczki dla tego kupuję je wszędzie i na potęgę :D Tym  razem poszła pod lupę maseczka Cien z popularnego dyskontu na literkę L :P kto robi tam zakupy wie doskonale co to za marka , ale ja niestety wcześniej nie zagłębiałam się w te produkty tym razem ze względu na to ,że właśnie skończyła mi się moja jedna z bardziej ulubionych maseczek postanowiłam wypróbować coś innego , a że były małe opakowania kupiłam sobie.

20170916_082105

Maseczka zawiera wyciąg z gruszki i glinkę termalną jest bardzo wydajna jedno opakowanie 10 ml mi spokojnie wystarczyło na dwa użycia , maseczka ma niesamowity zapach gruszki bardzo wyczuwalny nawet po zaschnięciu maseczki prawdę mówiąc nie obraziła bym się jak by inne maseczki tak cudnie pachniały , no dobra koniec zachwytów nad zapachem przejdźmy do konkretów ;) maseczka jest delikatna i zarazem kremowa super oczyszcza tłustą skórę i delikatnie zasusza to co nam wyskakuje drogie panie :D Skóra po jej zastosowaniu nie jest naciągnięta niczym guma w majtkach , bo tego raczej na swojej twarzy bardzo nie lubię :P

Zdjęcie składy do wglądu poniżej :

20170916_082024

Cóż mogę Wam radzić najlepiej nałożyć ją wieczorem, rano skóra wygląda rewelacyjnie bardzo zdziwiłam się ,że maseczka za grosze może tak dobrze dopasować się do mojej cery , aaa widzicie zapomniałam wspomnieć to nieliczna maseczka po której skóra mnie nie piekła i nie była zaczerwieniona , jeśli macie okazję kupić sobie tą maseczkę polecam wypróbować może Wam przypasuje tak jak i mnie.